czwartek, 17 sierpnia 2017


Wegańskie i bezglutenowe "batoniki mocy"







Po dłuższej przerwie postanowiłam postawić znów na siebie 
- zaczynam reanimować mojego nieco zaniedbanego bloga.
Człowiek z wiekiem zaczyna bardziej przyglądać się temu, co je - 
będzie więc słodko, ale z umiarem ;-) 
Obiecuję, że dołożę wszelkich starań, by było również zdrowo i kolorowo!
Choć w tych batonikach dostrzeżecie jedynie wszelkie odcienie brązu, 
zapewniam, że warto ich spróbować. Składniki w nich zawarte sprawiają,
że znikają wyrzuty sumienia po konsumpcji ;-). 


"WEGANONKI"
Przepis zaczerpnięty ze strony weganon.pl

SKŁADNIKI:
1 szklanka daktyli

1 jabłko
skórka i sok z 1 cytryny
1 kopiasta łyżka masła orzechowego
syrop klonowy lub inny do smaku (ja dodałem 2 łyżki)
½ szklanki migdałów
2 szklanki pestek słonecznika
½ szklanki mąki kokosowej (można zmielić malakserem wiórki)
1 szklanka otrąb gryczanych
½ szklanki czarnego lub zwykłego sezamu
1 szklanka rodzynek
1 łyżeczka cynamonu

Słonecznik i migdały zmielić malakserem na drobne okruszki. 
Wsypać do miski i dodać pozostałe składniki. Dokładnie wymieszać. 
Dodać ciekłe i dokładnie wyrobić ręką - masa powinna być zwarta i gliniasta.
Formę o wymiarach ok. 20 na 30 cm wyłożyć papierem do pieczenia. 
Wyłożyć równo masę i wyrównać wierzch.


WYKONANIE:
Daktyle zalać w szklance wodą tak by je przykryła i odstawić do czasu aż będą miękkie. 
Włożyć z wodą do miski, dodać skórkę i sok z cytryny oraz pokrojone w kostkę jabłko 
(razem ze skórką). Dokładnie zmiksować blenderem.
Słonecznik i migdały zmielić malakserem na drobne okruszki. 
Wsypać do miski i dodać pozostałe składniki. Dokładnie wymieszać. 
Dodać ciekłe i dokładnie wyrobić ręką - masa powinna być zwarta i gliniasta.
Formę o wymiarach ok. 20 na 30 cm wyłożyć papierem do pieczenia. 
Wyłożyć równo masę i wyrównać wierzch.Wstawić na 30 minut do zamrażarki. 
Wyjąć i pokroić na batony. Przechowywać w lodówce do 3 dni




środa, 28 października 2015

Jarmuż, mango, banan szejk















Jecie jarmuż?
My ostatnio nie tylko jemy, ale i popijamy ;-)
Pycha!




Przepis na 4 porcje:

1 mango,  2 banany, 4 garści jarmużu, szklanka mleka sojowego, szklanka wody, garść prażonych pestek słonecznika, sok z limonki do smaku i MIKSUJEMY!

niedziela, 27 października 2013

Jeleń-burger.


























Przetwarzamy dary lasu i szykujemy się do srogiej (?) zimy.
Co się nie mieści w zamrażarkach - przejadamy ze smakiem :-)

Dziś z mięsa pozostałego po wczorajszym, pysznym tatarze zrobiłam hamburgery.
Z bułką pełnoziarnistą i chutneyem śliwkowo-gruszkowym.

Burger z jelenia z chutneyem śliwkowo-gruszkowym w pełnoziarnistej bułce

Burgery

500 g combra z młodego jelenia
10 cienkich pasków słoniny lub wędzonego boczku
1 żółtko
2-3 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżka sosu worchester
1 łyżka soku z granatów
1 rybka anchois
1 łyżka musztardy dijon
sól, pieprz
5 plastrów sera korycińskiego z dodatkiem suszonych pomidorów

Mięso (moczone przez dobę w maślance) i sardelę siekamy drobno nożem, dokładnie mieszamy z pozostałymi składnikami i dobrze wyrabiamy. Formujemy 5 kotlecików, każdy owijamy plastrem słoniny/boczku i wstawiamy do schłodzenia do lodówki.
Następnie kotlety smażymy na gorącej patelni po 3 minuty z każdej strony na odrobinie tłuszczu (użyłam 1 łyżkę oliwy z oliwek z posiekanymi świeżymi ziołami: oregano, estragon, bazylia). Możemy też burgery grillować, ale jako, że jeleń to bardzo chude mięso - wybrałam opcję pierwszą.
W trakcie smażenia na 2 stronie na każdy kotlet położyłam po plastrze sera korycińskiego z dodatkiem suszonych pomidorów. Po usmażeniu burgery zostawiamy na chwilę na przykrytej patelni, żeby odpoczęły.

Bułki

100 g mąki żytniej 2000
200 g mąki pszennej 650
20g drożdży
1 łyżeczka cukru
150 ml wody
1 łyżeczka soli
1 cebula bardzo drobno posiekana
1 łyżka oleju
1 łyżeczka miodu
60 g gęstego jogurtu naturalnego
1 jajko roztrzepane z odrobiną mleka - do posmarowania

Drożdże rozpuszczamy w wodzie, dodajemy cukier, odstawiamy. 
Cebulę siekamy bardzo drobno i podsmażamy na oleju, aż się zezłoci, dodajemy miód i odstawiamy do wystygnięcia. Mieszamy mąkę, drożdże, dodajemy pozostałe składniki i wyrabiamy ciasto. 
Musi być sprężyste i odchodzić od ręki. Formujemy kulę i odstawiamy na min 1 h do wyrośnięcia.
Po tym czasie nastawiamy piekarnik na 180C. Ciasto dzielimy na 5 części, formujemy okrągłe, płaskie bułki i odstawiamy do wyrośnięcia (ok. 30 min.). Bułki smarujemy roztrzepanym jajkiem i posypujemy sezamem, czanuszką lub makiem. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy 20 minut, aż się lekko zezłocą. Po upieczeniu wyjmujemy na kratkę.





















Chutney śliwkowo- gruszkowy

500 g miękkich śliwek węgierek
1-2 jabłka antonówka
2 gruszki
1 czerwona cebula
odrobina oliwy 
2 ziarna czarnego kardamonu
3-4 gożdziki
1 łyżka ziaren czarnej gorczycy
1 łyka miodu
70-100 ml octu winnego balsamicznego
sól, pieprz

Śliwki odpestkowujemy, jabłka obieramy i tniemy na 2 cm kawałki, gruszki na ósemki
Na patelni rozgrzewamy ziarna gorczycy aż zaczną strzelać, dodajemy pozostałe przyprawy (zmiażdżone), oliwę i posiekaną cebulę. Dodajemy śliwki i jabłka, podlewamy odrobiną wody, rozgotowujemy, dodajemy gruszki, podlewamy octem winnym i gotujemy jeszcze ok. 10 minut.  Płyn powinien prawie całkowicie wyparować. Dosmaczamy miodem, pieprzem i solą.


Bułki przekrajamy, smarujemy odrobiną musztardy (przedtem możemy je chwilę podgrillować na patelni po usmażonym mięsie), kładziemy kilka liści rukoli, kotleta z serem i łyżkę chutneya. 
Podajemy z lekką sałatką lub/i frytkami.
Smacznego!






piątek, 12 kwietnia 2013

ceviche - marynowana świeża rybka



Pyszna w sałatkach, zdrowa, dietetyczna :-)
Surowa ryba marynowana w cytrusach, kolendrze i oliwie chilli.
Do tego - co się nawinie, byle by było kolorowo.

Ceviche

30 dag filetów dorsza atlantyckiego
1 cytryna
1 limonka
1 pomarańcz
1 różowy grapefruit
pęczek kolendry
sól, pieprz, oliwa chilli
1 cykoria
kilka garści szpinaku baby
rzodkiewki
awokado
cebula czerwona

Do ceviche tak naprawdę nadaje się każda morska ryba o zwartym miąższu - może to być również łosoś, dorsz bałtycki. Jest jeden warunek - ryba musi być baaardzo świeża!

Rybę kroimy na 3 cm kawałki.
Polewamy sokiem z cytyny, limonki, 1/2 pomarańczy i 1/2 grapefruita, dodajemy sól, pieprz, oliwę i posiekaną kolendrę - wstawiamy do lodówki i marynujemy, aż ryba będzie całkowicie biała (ok. 6 godzin - można zostawić na noc).
Następnie odsączamy rybę, dodajemy ją do posiekanej cykorii, szpinaku, dodajemy kawałki rzodkiewki, pomarańczy, awokado i grapefruita, piórka cebuli. Całość dekorujemy kolendrą i polewamy oliwą.

Smacznego!

piątek, 5 kwietnia 2013

torcik niebylejaki (truskawkowy)


Nadrabiamy zaległości na blogu.
Czwarty torcik dla Marysi - wg życzenia jubilatki - truskawka i beziki w roli głównej. 
Mlask, mlask!
Jako, ze goście dopisali - tort piętrowy (wow!).

Tort truskawkowy
Przepis wygrzebany na Kwestii Smaku, z małymi modyfikacjami.

Biszkopt:
10 jajek
1,5 szklanki mąki pszennej tortowej
1.5 szklanki cukru
0,5 szklanki mąki ziemniaczanej

Nasączenie:
16 łyżek (po 4 na 1 blat) zaparzonej i ostudzonej niezbyt mocnej herbaty z cytryną

Masa:
250 g śmietankowego sera twarogowego
2/3 szklanki cukru pudru
750 g sera mascarpone
500 ml śmietanki kremówki 30% (zimnej)
oraz
1 słoiczek (250 g) konfitury truskawkowej
500 g truskawek, pokrojonych w kosteczkę

Dekoracja:
250 ml masy,
2-3 garści małych bezików,
200 g truskawek pokrojonych w kosteczkę
okruchy pozostałe z przekrajania biszkoptów do posypania

Robimy niezawodny biszkopt rzucany:
Pieczemy dwa biszkopty: pierwszy w tortownicy  o średnicy 26 cm, drugi - 22 cm.
Białka oddzielić od żółtek, ubić na sztywną pianę. Pod koniec ubijania stopniowo dodawać cukier, dalej ubijając. Dodawać po kolei żółtka, nadal ubijając. Mąki wymieszać, przesiać i delikatnie wmieszać do ciasta (ja to robię na bardzo wolnych obrotach miksera).
Tortownice wyłożyć papierem do pieczenia. Boków formy niczym nie smarować, papierem wykładamy tylko dno. Wyłożyć ciasto do obydwu tortownic (tak, żeby obydwa biszkopty były równej wysokości. Biszkopty piec na termoobiegu w 160ºC ok 50 minut (lub dłużej, do tzw. suchego patyczka)
Gorące ciasto wyjąć z piekarnika, z wysokości około 60 cm opuścić je (w formie) na podłogę. Odstawić do uchylonego piekarnika do ostygnięcia. Całkowicie wystudzić. Przekroić na blaty.
Uwaga: boki biszkoptu oddzielać nożykiem od formy dopiero jak biszkopt będzie wystudzony.
 
Przygotowujemy masę:
Ser śmietankowy utrzeć z cukrem pudrem na gładki krem (około 3 minuty). Dalej ubijać dodając po łyżce ser mascarpone. Delikatnie połączyć z ubitą na sztywną pianę zimną śmietanką kremówką, a następnie z połową zmiksowanej konfitury truskawkowej.
  
 
 
Przygotowujemy tort:
Na paterze ułożyć pierwszy blat biszkoptu, skropić go 4 łyżkami nasączenia. Blat posmarować zmiksowaną konfiturą Wyłożyć 1/3 część przygotowanych truskawek, a następnie rozsmarować 1/3 masy mascarpone. Położyć drugi blat biszkoptu, skropić nasączeniem, posmarować konfiturą i wyłożyć 1/3 część pokrojonych truskawek i 1/3 część masy. Położyć 3 krążek, nasączyć, rozłożyć ostatnią część konfitury,  truskawek i masy. Położyć ostatni, czwarty krążek, skropić go nasączeniem, posmarować całość masą odłożoną do dekoracji.
 
Dekorujemy:
Posmarowany masą tort posypujemy po wierzchu pokruszonymi biszkoptami, a następnie okładamy boki pokruszoną bezą i pokrojonymi truskawkami (200 g). Dekorujemy większymi kawałkami truskawek i całymi bezikami.
Wstawiamy tort do lodówki na kilka godzin.
Smacznego!


Skoro torcik niebylejaki - to musi być i Mumio :-)


sobota, 9 lutego 2013

co powiecie na sushi z okazji Międzynarodowego Dnia Pizzy?

 
Nie taki diabeł straszny, jak się wydaje.
No to zawijamy to sushi!

Czego na potrzeba, by je zrobić?
Oto lista niezbędnych produktów:
nori - czyli prasowane glony, w które zawijamy towar,
ryż do sushi, 
ocet ryżowy lub gotowa mieszanka octowa do ryżu
wasabi czyli japoński chrzan (można kupić gotową pastę lub wasabi w proszku, które wg mnie jest zdecydowanie lepsze)
imbir marynowany (do przegryzania)
sos sojowy (do maczania)
produkty najlepiej opłaca się zakupić w sklepie azjatyckim lub w sklepie z artykułami do sushi

dodatkowo: wszystko, co da się zawinąć do środka....


... czyli: rybka (wędzona, świeża - co kto woli), paluszki surimi, warzywa (tutaj mamy: marchewka, ogórek, szpinak baby, awokado), kiełki, szczypiorki itepe.
Sushi będzie smaczniejsze, jeżeli przed nałożeniem warzyw posmarujemy ryż serkiem typu philadelphia lub zwykłym majonezem.


Pierwszym krokiem będzie ugotowanie ryżu.
Możemy ugotować go spokojnie na kilka godzin przed i przykryć wilgotną ściereczką, żeby nie wysechł, mnie zdarza się nawet czasem ugotować ryż poprzedniego dnia.

Ryż do sushi 
porcja dla 4-6 osób

1/2 kg ryżu do sushi
8 łyżek octu winnego, 4 łyżki cukru, 2 łyżeczki soli - zagotowujemy miksturę, żeby rozpuścić cukier
600 ml wody

Ryż płuczemy kilka razy w zimnej wodzie, aż stanie się przezroczysta, odstawiamy, aby postał w wodzie ok.15 minut. Wypłukany ryż odsączamy, zalewamy 600 ml zimnej wody, przykrywamy garnek i zagotowujemy na dużym ogniu, po czym zmniejszamy ogień do minimum i gotujemy 20 minut. Po ugotowaniu ryż odstawiamy na ok. 10 minut (nie zdejmujemy pokrywki!!!).
Kiedy ryż jest już gotowy, przekładamy go do miski, po czym polewamy go  miksturą zrobioną z octu, cukru i soli i delikatnie całość mieszamy (najlepiej drewnianą łyżką), żeby nie zmiażdżyć ziarenek.
Przykrywamy ryż mokrą szmatką i zostawiamy do całkowitego ostygnięcia (jeżeli będziemy robić sushi z ciepłym ryżem, nori staną się nieprzyjemnie gumowate).


Zawijanie
Potrzebna nam będzie bambusowa mata do zawijania (również do nabycia w sklepach z art. sushi).
Matę układamy stroną płaską do góry, następnie na nią kładziemy arkusz nori.
Jeżeli się uważnie przyjrzymy - arkusz na jednej stronie ma takie "podziałki" - żeby sushi nie było za duze proponuję odciąć pasek grubości 2 podziałek.
Następnie układamy arkusz na macie krótszym bokiem do do brzegu maty, podziałkami do góry (brzeg nori powinien zaczynać się równo z brzegiem maty -wtedy dobrze się zawija).
Na nori kładziemy zimny, ugotowany ryż, przyklepujemy go rękami zmoczonymi w wodzie z octem (wtedy się nie klei), na końcu maty zostawiamy pasek ok.2 cm bez ryżu.
Następnie ryż smarujemy serkiem lub majonezem i układamy dodatki.
Całość zawijamy, przyciskając równomiernie, ale niezbyt mocno matę (z pewnością wyczujecie siłę nacisku już przy 2-3 rulonie). Miejsce bez ryżu smarujemy wodą, żeby nori się łatwiej skleiło.
Sushi kroimy bardzo ostrym, zamoczonym w wodzie z octem nożem.

Możemy również po ułożeniu sushi na macie i dokładnym go przyklepaniu, posypać ryż sezamem i odwrócić nori ryżem do dołu (pokrywamy ryżem całe nori, bez pozostawiania paska do sklejenia) - wtedy wyjdzie nam coś na kształt uramaki.

Inną opcją jest zrobienie kuleczek z ryżu i przykrywanie go płatami ryby (nigiri).

I to by było na tyle. Bułka z masłem

A sushi jemy mniej więcej tak:


Smacznego!

środa, 8 sierpnia 2012

sajgonki myśliwskie ;-)

Sajgonki z sarniną.
Bo czemu by nie?


























Składniki na ok. 30 sztuk:

30 arkuszy papieru ryżowego
250 g mielonego mięsa (u mnie: łopatka sarnia)
3 ząbki czosnku
1 łyżka startego świeżego imbiru
garść grzybów mun
1 cebula lub pęczek dymki
1 marchew
1 papryka
100 g kiełków fasoli mun
1 jajko
sól, pieprz, sos sojowy
olej sezamowy
olej do smażenia
pęczek świeżej kolendry
100g makaronu ryżowego vermicelli (cienki)



























 Mięso doprawiamy posiekanym czosnkiem, imbirem, sosem sojowym i pieprzem, odstawiamy na 30 minut.
W tym czasie siekamy marchew, dymkę, paprykę i uprzednio namoczone oraz ugotowane grzyby mun .
Makaron przygotowujemy w sposób opisany na opakowaniu.
Mięso podsmażamy na oleju na dużym ogniu ok. 5 minut, aż stanie się złociste.
Następnie na bardzo dużym ogniu szybko podsmażamy posiekane warzywa, pod koniec dodając fasolę mun. Wszystkie podsmażone składniki mieszamy, dodajemy jajko, nać kolendry i posiekany makaron. Wyrabiamy w miarę jednolity farsz.
I przechodzimy do robienia sajgonek:
Zaczynamy od namoczenia pojedynczych płatów papieru ryżowego w gorącej wodzie. Namaczamy i wyjmujemy od razu.  Moczone zbyt długo będą się rwały. Metodą prób i błędów doszłam do wniosku, ze najlepiej zawija się sajgonki na macie silikonowej (wtedy papier nie przywiera), jeżeli jej nie mamy możemy użyć ściereczki albo drewnianej deski. Bierzemy 1 płat papieru ryżowego i na jego dole kładziemy 1 łyżkę farszu. Delikatnie rolujemy, zawijając boki do środka. Zwinięte sajgonki odkładamy złączeniem do dołu. Należy najpierw przygotować wszystkie sajgonki a dopiero później je smażyć. Papier ryżowy musi zebrać wilgoć z farszu, aby sajgonka nie eksplodowała w gorącym oleju.
Sajgonki smażymy w głębokim oleju dość krótko (ok. 3 minuty), aby się przyrumieniły i nabrały złotego koloru. W czasie smażenia obracamy i mieszamy łyżką cedzakową, aby się nie posklejały.
 Po usmażeniu, odkładamy sajgonki na ręcznik papierowy aby je odsączyć.
 
 
 



czwartek, 31 maja 2012

czerwone curry po tajsku


Ostre, słodkie, kwaśne... Pyszne!
Czerwone curry czyli obiad w 30 minut.

Czerwone curry z kurczakiem
1/2 kg piersi z kurczaka
1 spora cebula
2cm imbiru
3 ząbki czosnku
2  łyżki czerwonej pasty curry
400 ml mleka kokosowego
400 ml krojonych pomidorów
1 czerwona papryka
3 łyżki sosu rybnego (nie wąchać!)
1.5 łyżki ciemnego cukru
1 łyżka oleju
1 limonka
pęczek dymki
pęczek kolendry
1 papryczka chilli

Na patelni podgrzewamy olej, dodajemy pastę curry, smażymy 3 minuty, żeby wydobyć zapach. Następnie dodajemy cebulę pokrojoną w piórka, posiekany czosnek i imbir i smażymy kolejne 3 minuty. Dorzucamy pokrojoną w piórka paprykę, zalewamy całość mlekiem kokosowym, dodajemy posiekane pomidory i doprowadzamy całość do wrzenia. Gdy sos jest już gorący dodajemy pokrojonego w 2 cm kawałki kurczaka i zagotowujemy. Doprawiamy sosem rybnym, dodajemy cukier i wyciskamy sos z limonki. Całość gotujemy ok. 15 minut, pod koniec dodajemy połowę pęczka kolendry oraz posiekaną dymkę.
Potrawę posypujemy pozostałą świeżą kolendrą, posiekaną papryczką chilli i podajemy z ugotowanym na sypko ryżem jaśminowym.Nic dodać, nic ująć. 
Mlask, mlask.



niedziela, 22 kwietnia 2012

z glinianego garnka - kurczak z warzywami

























Macie ochotę na soczyste, aromatyczne mięso?
Z garnkiem rzymskim to naprawdę nic trudnego!
Dziś cały obiad w jednym naczyniu.
Zdrowo, szybko, smacznie, bez brudzenia sterty garów :-)
I do tego dietetycznie!

Kurczak z warzywami
1 kurczak ok. 1,5 kg
5 ząbków czosnku
garść świeżego tymianku
garść świeżego oregano
1 papryka
1 bakłażan (lub cukinia)
6 sporych ziemniaków
5 pieczarek
1 cebula
200 ml bulionu drobiowego
1 łyżka oliwy
sól, pieprz

Garnek rzymski moczymy 20 minut w zimnej wodzie.
Kurczaka sprawiamy, dzielimy na niezbyt duże kawałki i nacieramy czosnkiem, pieprzem, solą i ziołami (żeby było całkiem dietetycznie - możemy zdjąć skórę)
Warzywa kroimy na spore kawałki. Cebulę kroimy w piórka, podsmażamy na oliwie.
W garnku układamy najpierw ziemniaki, następnie pozostałe warzywa. Na wierzch układamy kawałki kurczaka. Całość zalewamy bulionem, przykrywamy i wstawiamy do zimnego piekarnika. 
Temperaturę nastawiamy na 170C i pieczemy nasze danie ok.2 godzin. 
Pod koniec pieczenia możemy zdjąć pokrywkę i zrumienić kurczaka z wierzchu (przez ok. 15 minut).

Zjadamy obiad i idziemy podziwiać kwitnące magnolie. 
Smacznego!

















czwartek, 12 kwietnia 2012

Mazurek kajmakowy - najlepszy :-)







































Z okazji Dnia Czekolady zapraszam na świąteczny mazurek kajmakowy
(z polewą czekoladową, oczywiście ;-)).
Wpis może nieco spóźniony, ale za to mazurek - bezkonkurencyjny!

Na swoje wytłumaczenie mam jedną odpowiedź:

Mazurek kajmakowy. Najlepszy.
na 4 blaty średniej foremki:

Ciasto:
1 kg mąki krupczatki
60 dkg masła
20 dkg cukru pudru
4 żółtka duże
1 całe jajko
skóra cytryny
2 dkg drożdży
Drożdże pokruszyć i posypać 2 łyżeczkami cukru, poczekać aż się rozpuszczą. 
Mąkę i masło przesiekać, dodać cukier puder, jajka i drożdże.
Całość szybko zagnieść i wstawić ciasto na minimum 1 godzinę do lodówki.
Po tym czasie ciasto rozwałkować i wylepić nim foremki. Piec ok.20 - 25 minut w 180C (aż wierzch się lekko zarumieni).

Masa kajmakowa:
2 puszki słodzonego mleka skondensowanego
1 kostka masła (250g)
Mleko w puszkach gotujemy 2,5 godziny. Studzimy.
Masło ucieramy na puch, dodajemy po łyżce wystudzoną masę kajmakową
Dodatkowo: 1 słoik powideł śliwkowych.

Wystudzone blaty smarujemy cienko powidłami, na wierzch wykładamy masę kajmakową i dekorujemy bakaliami oraz rozpuszczoną gorzką czekoladą.


i jeszcze pocztówka znad morza:-)


środa, 14 marca 2012

sałatka na przednówek


Świat powoli budzi się do życia.
Wiosna zbliża się wielkimi krokami.
O tej porze roku kiełkownica w mojej  kuchni pracuje na pełnych obrotach.
Obecny wysiew to rzodkiewka, brokuł i rzeżucha (czy wiecie, że jest ona bliską krewną kapusty?)

W oczekiwaniu na pierwsze oznaki wiosny - sałatka, która pomoże nam w walce z przesileniem i wszędobylskimi wirusami.
Cykoria, pieczone buraki, ogórki kiszone, nać pietruszki, rzeżucha - samo zdrowie!
























 
Sałatka z cykorią, burakiem i rzeżuchą

1 główka cykorii
1 jabłko
1 pieczony burak
2 ogórki kiszone
garść szczypiorku
garść natki pietruszki
garść rzeżuchy

sos:
200 ml gęstego jogurtu naturalnego
2 łyżki soku z cytryny
1 łyżeczka miodu
sól, pieprz

Cykorię rozdzielam na osobne listki, moczę 5 minut w zimnej wodzie, osączam i kroję na 1-2 cm kawałki, dodaję pokrojone w kostkę jabłko, ogórki, buraka, posiekaną pietruszkę, szczypiorek i rzeżuchę. Całość polewam sosem i pozostawiam na 10 minut, żeby się przegryzło.
Sałatka dobrze smakuje również z dodatkiem jajka. Smacznego!

piątek, 24 lutego 2012

pasta z makreli


Nasz domowy klasyk - pasta z makreli.
Pojawia się na naszym stole bardzo często i - jak widać na załączonym obrazku - bardzo szybko znika :-)



 Pasta z makreli

1 wędzona makrela
1/2 niedużej cebuli
sok z 1/2 cytryny
2-3 jajka (w zależności od wielkości makreli)
garść natki pietruszki
1 łyżeczka musztardy dijon
1 łyżeczka chrzanu
1-2 łyżki majonezu
sól, pieprz

Jajka gotujemy na twardo. Makrelę obieramy z ości, rozcieramy w misce widelcem na pastę, dodajemy posiekaną drobno, a następnie skropioną sokiem z cytryny cebulę, poszatkowane jajka i natkę pietruszki. Całość dokładnie mieszamy z majonezem, doprawiamy musztardą, chrzanem, solą oraz pieprzem.
Podajemy ze świeżym pieczywem. Smacznego!



wtorek, 24 stycznia 2012

tahini. ciasteczka chałwowe.


Tahini (tahina) to pasta z utartego sezamu.
Jest gęsta, tłusta, w smaku sezamowo-orzechowa.
Stanowi podstawowy składnik hummusu i baba gnahoush, świetnie sprawdza się jako dodatek do różnego rodzaju sosów, dipów.
Pasta bardzo dobrze przechowuje się po otwarciu w lodówce. Kupić możemy ją w sklepach z ekologiczną żywnością, bardzo duży wybór jest np. w Samirze.


















Tahini na słodko sprawdza się również wyśmienicie!
Oto przepyszne, kruche ciasteczka chałwowe, wyszperane na blogu Doroty.

Ciasteczka chałwowe

Składniki na około 60 ciastek:

1 szklanka tahini (pasty sezamowej)
3 szklanki mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 szklanka cukru pudru
200 g masła, w temperaturze pokojowej
opcjonalnie: ziarna sezamu do dekoracji

Wszystkie składniki włożyć do malaksera i zmiksować. Można również wyrobić ręcznie lub mikserem.
Z ciasta formować kulki wielkości niedużego orzecha włoskiego, układać na blaszce (wyłożonej matą teflonową lub papierem do pieczenia), lekko spłaszczać dłonią. Uwaga: jeśli ciasto będzie zbyt suche można dodać 2 łyżki wody (ja tak zrobiłam). Ciasteczka oprószyć delikatnie sezamem, przyklepać.
Piec w temperaturze 180°C przez około 13 - 15 minut. Po upieczeniu pozostawić chwilę na blaszce (będą dość miękkie), następnie przenieść na kratkę do całkowitego wystudzenia.




środa, 14 grudnia 2011

sobota, 10 grudnia 2011

Agatkowe pierniczenie

























3 grudnia w Przedszkolu Agatka dzieciaki ruszyły do boju!

 W ruch poszły wałki, foremki, pędzle, barwniki oraz niezliczona ilość lukru i pierników.

















 
























Młodzi ludzie z zapałem zabrali się do pracy....



































































Nad wszystkim czuwała Szanowna Pani Dyrektor (w tym miejscu po raz kolejny składam ogromne podziękowania - cmok cmok) oraz moja skromna osoba.






















Zabawa była przednia - niejeden chciałby się znaleźć na naszym miejscu...




















Zrobiliśmy kawał dobrej roboty!
Któż nie chciałby mieć takich pierniczków na choince???




















Pierniczki

900 g mąki pszennej
2 jaja
200 g miękkiego masła
300 g cukru pudru
2 łyżeczki sody
4 łyżeczki kakao
3 kopiaste łyżki miodu
1 torebka przyprawy korzennej (najlepiej bez dodatku mąki i cukru)

Masło, cukier i  miód ucieramy na puszystą masę. Do jednolitej masy dodajemy jajka.W drugiej misce mieszamy mąkę, sodę, kakao i przyprawę - mieszankę dodajemy stopniowo do masy jajecznej i mieszamy mikserem do połączenia na wolnych obrotach. Powstałe luźne ciasto zawijamy w folię spożywczą i wstawiamy do lodówki na min. 1 godzinę (dzięki temu zgęstnieje i da się łatwo wałkować). Gotowe ciasto wałkujemy, podsypując mąką i wycinamy pierniczki. Ciasteczka przekładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i pieczemy 8-10 minut w temp. 180C. 
Wystudzone pierniczki dekorujemy lukrem z białek i cukru.

Zdjęcia: Michał ZŁO Złonkiewicz






niedziela, 4 grudnia 2011

energetyczna zupa w tajskim stylu

Idealna zupa na jesienna pluchę.
Energetyczna, ostra, z dodatkiem imbiru i soku z limonki.
Żadne przeziębienie nam z nią nie straszne!

Energetyczna zupa w tajskim stylu

2 litry bulionu z kurczaka
2 łyżki czerwonej pasty curry
puszka mleka kokosowego(400 ml)
sok z 1/2 - 1 limonki
200 g młodych pieczarek
300 g  piersi kurczaka
1 łyżka ciemnego cukru
1-2 łyżki sosu rybnego
1 łyżka posiekanego imbiru
pęczek świeżej kolendry
posiekana papryczka chilli

Bulion podgrzewam z pastą curry i imbirem. Gdy będzie już gorący - dodaję pokrojone w bardzo cienkie plasterki pieczarki i pokrojoną w paski pierś kurczaka. Gotuję 15 minut, dodaję mleko kokosowe, sok z limonki, cukier, sos rybny do smaku oraz 1/2 pęczka posiekanej kolendry. Całość gotuję jeszcze na małym ogniu ok. 10 minut.
Nalewam zupę do miseczek, posypuję chilli i świeżą kolendrą .
Podaję z tajskim makaronem z fasoli Mung lub z makaronem ryżowym.
Smacznego!





sobota, 5 listopada 2011

Tęczowy tort


Od czterech lat 1 listopada jest dla nas wyjątkowym świętem.
To dzień narodzin naszej Tośki!
W tym roku uczciliśmy go tęczowym tortem.

























Przepis pochodzi z Moich Wypieków.

Tęczowy tort
Składniki na ciasto (6 blatów):
  • 226 g masła
  • 220 g cukru
  • 5 białek
  • 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
  • 375 g mąki pszennej
  • 4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki soli
  • 355 g mleka
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
Mąkę, proszek do pieczenia, sól - przesiać.
Masło umieścić w misie miksera i zmiksować na gładką, puszystą masę. Dodawać stopniowo cukier, cały czas miksując. Wbijać białka, jedno po drugim i miksować. Dodać ekstrakt i zmiksować.
Do zmiksowanej masy maślanej dodawać na zmianę mleko i składniki suche, miksując do połączenia składników.
Ciasto zważyć, otrzymany wynik podzielić na 6. Każdą część ciasta umieścić w osobnej miseczce. Dodać barwników: fioletowy, niebieski, zielony, żółty, pomarańczowy, czerwony. Wymieszać dokładnie z ciastem, do otrzymania jednolitej barwy.
Ciasto przełożyć do 6 foremek aluminiowych o średnicy 21 cm (do 23 cm) i piec około 15 - 20 minut w temperaturze 190ºC, do tzw. suchego patyczka.



Wyjąć z piekarnika, ostudzić.

Krem z bitej śmietany i mascarpone:
  • 900 ml śmietany kremówki (36%)
  • 250 g serka mascarpone
  • kilka łyżek cukru pudru, do smaku
  • ekstrakt waniliowy lub cytrynowy
Śmietanę kremówkę ubić, pod koniec ubijania dodając cukier puder i ekstrakt. Dodać serek mascarpone i wymieszać.

Poszczególne blaty ciasta przekładać kremem:
Blat fioletowy położyć na paterze i posmarować kremem, następnie to samo uczynić z niebieskim, zielonym, żółtym, pomarańczowym, czerwonym, wierzch i boki tortu również posmarować kremem śmietankowym.
Cały tort schłodzić w lodówce przez minimum 3 godziny. Ciasto jest wilgotne, dlatego nie warto już go nasączać.

BARWNIKI:
Używamy barwników w żelu, barwniki w płynie się nie nadają. Do każdej części ciasta dodałam około 1 - 1,5 ml barwnika (bardzo mało). Użyłam barwników firmy  Wilton (żele w kubeczku, nie w tubce do dekoracji). Pomyślcie o tym, by nie kupować wszystkich 6 kolorów, ponieważ żele są ogromnie wydajne. Wystarczy kupić podstawowe kolory: żółty, niebieski, czerwony. Kolor drugorzędny czyli pomarańczowy można otrzymać mieszając odrobinę żółtego i czerwonego, kolor fioletowy - mieszając czerwony i niebieski, wreszcie zielony - mieszając niebieski i żółty.  Kolor ciasta po dodaniu barwnika zazwyczaj nie odzwierciedla koloru po upieczeniu. Kolory po upieczeniu wychodzą bardziej żywe i ciemne.
Smacznego :)